„Po 27 latach, kiedy wpierw mówiliśmy jak przebudować polski rynek budowlany, jak wyjść z zapaści, jak pokonać bezrobocie, jak budować duże i prężne podmioty budowlane, przychodzi czas na dyskusję, jak to wszystko robić uczciwie” – mówił minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk w czasie konferencji prasowej serwisu Muratorplus.pl, inaugurującej akcję „Chcemy uczciwego budownictwa”.

Minister Andrzej Adamczyk podziękował redakcji Muratoraplus.pl za podjęcie tego tematu oraz inicjatywę tworzenia koalicji na rzecz uczciwego budowania.

– To zaczyna być problemem, który nam wszystkim doskwiera. Akurat wczoraj (16 marca) odbyła się konferencja w roku 15-lecia Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa (PIIB). Podczas wygłoszonych tam wykładów odnoszono się do kwestii etyki i zasad, które winny towarzyszyć tym wszystkim, którzy wykonują samodzielne funkcje techniczne w budownictwie, od których tak naprawdę często zależy właśnie to uczciwe budowanie – opowiadał Adamczyk.


Konferencja serwisu Muratorplus.pl "Chcemy uczciwego budownictwa". Od lewej: Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa; Jacek Szer, główny inspektor nadzoru budowlanego; Marek Niechciał, prezes UOKiK; Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury i budownictwa; Małgorzata Stręciwilk, prezes UZP; Dariusz Mińkowski, zastępca głównego inspektora pracy; Tomasz Żuchowski, wiceminister ds. infrastruktury i budownictwa

Uczciwości w budownictwie zabrakło przy budowie dróg
– Uczciwość w budownictwie to zjawisko, którego zabrakło przy budowie infrastruktury. Ja nie twierdzę, że teraz jest idealnie. Ale do dziś pamiętam spotkania z przedsiębiorcami, którzy byli oszukiwani i wyzyskiwani. Nierzadko byli też traktowani jak niewolnicy, których można najpierw wykorzystać a potem wyrzucić na pastwę losu – wspominał minister. Zapewniał, że resort kładzie szczególny nacisk na eliminowanie z polskiej przestrzeni prawnej takich przepisów, które są nieostre, które pozwalają bardzo szeroko interpretować prawo, a w efekcie prowadzą do nieuczciwości. Minister Adamczyk przyznał, że aby tworzyć granice, katalogi, standardy i dobre praktyki potrzebny jest dialog z przedsiębiorcami. Pozytywne efekty widać już w relacjach z firmami uczestniczącymi w budowie dróg.

– Ten dialog przywraca wiarę, że państwo jako zleceniodawca również bierze na siebie odpowiedzialność za realizację inwestycji. Nie może bowiem traktować zamówienia publicznego jako bezwzględnego ryzyka tylko jednej strony, czyli wykonawcy. Zamawiający musi także czuć się odpowiedzialny za jakość i terminowość oraz za optymalną wartość realizacji danej inwestycji. Równy podział ryzyk, odpowiedzialność obu stron, to jest właśnie uczciwość w budownictwie – stwierdził minister Andrzej Adamczyk. Przekonywał, że dzięki nowym standardom budownictwa drogowego, które Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad opracowały wspólnie z przedstawicielami firm wykonawczych w Radzie Ekspertów (m.in. nowe standardy zamówień publicznych i zasady dotyczące procesu optymalizacji budowy inwestycji infrastrukturalnych), realizacja inwestycji jest dla firm budowlanych bezpieczniejsza. Ponadto, w projekcie nowego Kodeksu urbanistyczno-budowlany umieszczono zapisy, które określają odpowiedzialność uczestników procesu inwestycyjnego.

– Rząd powinien dokładać zdwojonej siły, żeby na tę uczciwość stawiać – zabrał głos Tomasz Żuchowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa. – Trzeba dokładać wszelkich starań, żeby o tej uczciwości komplementarnie wszystkie instytucje za nią odpowiedzialne szczerze i otwarcie mówiły. Czy to będą inżynierowie, którzy są wykonawcami i narzędziami w ręku inwestora, czy podmioty wykonawcze, które mają płacić tyle, ile stoi w PIT a nie pod stołem – mówił min. Żuchowski. I dodał, że jest to również kwestia właściwych wyrobów i ich wbudowanie. Np. jeżeli ma być blacha powlekana, to nie może być blacha ocynkowana podwójnie malowana i ukryta wysoko przy kominie.

W zamówieniach publicznych mniej dyktatu ceny
- Konkurencja jest dzisiaj istotą rynku budowlanego. Jednak mechanizmy tej konkurencji często nie są oparte na zasadach fair play. Wojny cenowe to przykład zachowań nieuczciwych. Czy do lamusa przechodzi dyktat najniższej ceny? Co się zmieniło w ostatnim czasie w zamówieniach publicznych? – pytał Marek Wielgo, redaktor naczelny Muratoraplus.

- Jeśli chodzi o kwestie związane z dyktatem najniższej ceny i problemami związanymi z rażąco niską ceną w zamówieniach publicznych, to sporo się już zmieniło dzięki działaniom legislacyjnym – odpowiedziała Małgorzata Stręciwilk, prezes Urzędu Zamówień Publicznych (UZP). Wyjaśniła, że w ubiegłym roku weszła w życie nowelizacja Prawa zamówień publicznych, która miała na celu przede wszystkim wdrożenie nowych dyrektyw unijnych, ale przy okazji wprowadziła kilka przepisów, które są odpowiedzią na zjawiska patologiczne w zamówieniach publicznych . Chodziło właśnie o rażąco niska cenę, stosowanie kryteriów cenowego jako jedynego dla oceny ofert, czy też problem zatrudniania osób do realizacji zamówień publicznych.

Pani prezes, poinformowała, że już ponad 80% ogłaszanych przetargów zawiera inne niż cenowe kryteria, a od zamawiających wymaga się myślenia przy ich tworzeniu. Przepis obliguje zamawiającego do stosowania kryteriów pozacenowych z wagą procentową 60 do 40. Ale też pozwala mu na niestosowanie kryteriów pozacenowych, kiedy wyraźnie opisze standardy jakościowe, jako bezwzględne do spełnienia przez wszystkich wykonawców. UZP obserwuje, że od czasu wejścia w życie nowelizacji nastąpił wyraźny wzrost stosowania kryteriów pozacenowych. Analizowana jest także struktura tych kryteriów. I tu jest jeszcze problem, bo zamawiający najczęściej stosują jako kryteria termin realizacji inwestycji oraz gwarancję, a te wymogi - według UZP - powinny być traktowane jako standardowe.

Od wejścia w życie nowelizacji obserwujemy jednakże procentowy wzrost stosowania kryteriów jakościowych, co przy robotach budowlanych jest szczególnie ważne. Takie wymogi pojawiają się już w 18% zamówień. – podkreślała szefowa UZP. – Wzrosło też z 4 do 20% zastosowanie kryterium wiedzy i doświadczenia kadry kierowanej do realizacji zamówienia. I nie chodzi tu o badanie potencjału, jakim może potencjalnie dysponować wykonawca, ale wiedzy i oświadczenia osób, które fizycznie zostaną skierowane do realizacji zamówienia. Wprowadziliśmy też w nowelizacji zmianę, która pozwala na badanie elementów cenowych nie tylko tej całościowej oferowanej przez wykonawcę. To pozwala choćby na weryfikację stawek minimalnego wynagrodzenia.

Prezes Małgorzata Stręciwilk przyznała, że jest bardzo zadowolona ze współpracy z Radą Ekspertów przy ministrze infrastruktury i budownictwa, w posiedzeniach której urząd również uczestniczy.

Niewielka poprawa na rynku wyrobów budowlanych
Chociaż Główny Urząd Nadzoru Budowlanego (GUNB) publikował wcześniej wyniki badań zgodności parametrów wyrobów z tymi deklarowanymi przez producenta, to dopiero od stycznia 2016 r. jawne są również informacje, kto jest ich producentem lub dystrybutorem. Czy mechanizmy, które miały działać motywująco na uczciwość producenta działają?

- Wprowadzone zmiany dały nadzorowi budowlanemu możliwość jeszcze bardziej sankcyjnego działania. To już nie tylko motywacja dla producenta czy informacja dla konsumenta, to również nieuchronność kary. A może ona być dotkliwa – zapewniał Jacek Szer, główny inspektor nadzoru budowlanego. - Kiedyś producent musiał wycofać z obrotu wadliwą partię wyrobów, obecnie musi wycofać z rynku całą produkcję kontrolowanego wyrobu. Są też kary finansowe, w zależności od przewinień, w wysokości od 10 do 100 tys. zł.

Szef GUNB poinformował, że w roku 2016 nadzór budowlany przeprowadził 1650 kontroli, skontrolowano ponad 4500 wyrobów, czego efektem jest wszczęcie 700 postępowań i 300 decyzji nakazowych. Na rynku pojawia się coraz więcej wyrobów ze znakiem CE, których kiedyś było na poziomie 60-70%, obecnie ponad 80%. Czyli te wyroby przemieszczają się po całej Unii Europejskiej, stąd tak ważne jest prawidłowe wprowadzenie ich do obrotu. Nadzór budowlany przebadał 442 próbki wyrobów (358 rok wcześniej), co do których istniało podejrzenie, że mogą nie spełniać deklarowanych parametrów.

Negatywne wyniki miały 264 próbki, rok wcześniej 225 – podsumowuje kontrole Jacek Szer. – Utrzymały się te same grupy co wcześniej, które mają najwięcej negatywnych wyników. Widać jednak, że producenci zaczęli przywiązywać większą wagę do tego co deklarują. GUNB kontroluje sporo płyt styropianowych. W roku 2015 80% próbek styropianu nie trzymało parametrów, obecnie to jest ich już 65%. Sytuacja w tym obszarze może nie drastycznie się poprawiła, ale jest lepiej. Słabo wypadł w badaniu cement, bo aż 70% próbek było negatywnych i nadzór budowlany będzie się cementowi uważnie przyglądał. Grzejniki, okna i drzwi to też ok. 60% złych wyników. Ale Jacek Szer mocno podkreśla, żeby nie przekładać tych statystyk na cały rynek. Kontrolowane są wyroby „podejrzane”, a wysoki wskaźnik trafienia świadczy o tym, że nadzór budowlany ma dobre rozeznanie i szanuje pieniądze podatnika (przy negatywnych wynikach producent ponosi koszty badania).

- Mam jednak nadzieję, że dobrych próbek będzie coraz więcej. Producenci muszą pamiętać o tym, że to co dostarczają na rynek nie jest tylko ich prywatnym biznesem. Tu chodzi również o bezpieczeństwo nas wszystkich. Dlatego będziemy nadal kontrolować rynek wyrobów budowlanych w dużym zakresie – mówił Jacek Szer.

Zmowy cenowe do wykrycia

Tak jak GUNB korzysta z „informacji obywatelskich” podpowiadających, które wyroby nie trzymają parametrów, tak i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) otrzymuje sygnały o nieprawidłowościach rynkowych. Czy dzisiaj łatwo ukryć ślady zmowy cenowej?

- Zawsze jakiś ślad pozostaje – zapewniał prezes UOKiK Marek Niechciał. Dodał, że nasze prawodawstwo traktuje zmowę jako łamanie prawa a nie przestępstwo, i nie jest tak restrykcyjne jak np. prawo w USA, gdzie z tego powodu można trafić do więzienia. W działaniach UOKiK budownictwo to około 10% udziału we wszystkich sprawach. Wśród nich najwięcej dotyczy zmów cenowych, w tym przetargowych. Prezes UOKiK opowiedział, że w analizowanych ofertach zdarzają się identyczne błędy ortograficzne w tych samych miejscach, czyli umowy tworzone są „przez kalkę”, przedsiębiorcy zatem sami wskazują na zmowę.

- Kiedyś wszyscy mieli wszystko na papierze i w teczkach, łatwo było zabezpieczyć ewentualne dowody łamania prawa. Teraz informacje przekazywane są za pomocą różnych nośników, co niewątpliwie utrudnia pracę UOKiK. Ale żeby zachęcić przesyłanie informacji o nieprawidłowościach, rzeczywiście zamierzamy uruchomić nowe narzędzie do walki ze zmowami cenowymi – sygnaliści – zapowiedział Marek Niechciał. - Osoby, które skontaktują się z urzędem i przekażą informacje, które pozwolą rozpocząć postępowanie w danej sprawie, powinny mieć jednak satysfakcję z tego, nie tylko obywatelską. Jest też inny aspekt dotyczący sygnalisty – takie osoby narażają się, że to się wyda z całymi tego konsekwencjami, trzeba więc im zapewnić ochronę.

Prezez UOKiK uważa, że satysfakcja, którą ewentualny sygnalista będzie miał z faktu przekazania informacji o zmowie, powinna trzymać przedsiębiorców w ryzach przed takimi zakusami. Ponadto rząd przyjął projekt ustawy o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji. Teraz straty poszkodowanych firm będą do odzyskania, czego wcześniej nie było. Do rekompensat będą oczywiście zobligowane firmy, które w wyniku zmów do tych szkód doprowadziły.

Budownictwo stoi szarą strefą
Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) szuka nieuczciwości w sferze zatrudnienia, czyli łamania prawa pracy i bhp. Brak umów o pracę na piśmie oraz brak zgłoszenia pracowników do ubezpieczenia społecznego dotyczył blisko 3,5 tys. osób w ok. 1,3 tys. skontrolowanych w roku 2016 firm budowlanych. W budownictwie pracuje duża grupa cudzoziemców – 5600 w skontrolowanych firmach, z czego 4800 to Ukraińcy. Na 1480 nielegalnie zatrudnionych cudzoziemców 1300 pochodziło z Ukrainy. Nadal powszechne jest unikanie kosztów związanych z przygotowaniem osób do bezpiecznego wykonywania pracy, stąd nadal wysoki odsetek wypadków na budowach, w tym tych najcięższych i śmiertelnych.

– Bardzo cenne są wszelkie inicjatywy środowiskowe, w celu podniesienia standardów pracy – powiedział na konferencji Dariusz Mińkowski, zastępca głównego inspektora pracy. W tym przypadku chodzi przede wszystkim o Porozumienie na rzecz Bezpieczeństwa w Budownictwie, gdzie przystępujące do niego firmy deklarują stosowanie odpowiednich, jednolitych dla wszystkich sygnatariuszy wzorców zatrudnienia i standardów bhp. Jak powiedział Dariusz Minkowski, ten rok jest rokiem walki PIP z nieprawidłowościami w zawieraniu umów. Inspekcja pracy będzie badać, czy umowy zlecenia lub o dzieło nie są ukrytymi umowami o pracę. Poza tym, czy wynagrodzenie uwzględnia minimalną stawkę wynagrodzenia 13 zł za godzinę. - To jest jeden z tych elementów, który pozwoli nam walczyć z nieuczciwą konkurencja, bo przecież jednym z jej objawów jest obcinanie kosztów pracowniczych. Bo nieuczciwi oszczędzają przede wszystkim na ludziach. To uderza w firmy, które stosują dobre praktyki – podkreślał zastępca głównego inspektora pracy.

– Co do wypadków, to w latach od 2012, kiedy było ich 125, do 2015 – było ich 85, rzeczywiście obserwujemy spadek śmiertelnych wypadków. Ale tylko w odniesieniu do liczby pracowników z którymi zawarto umowy o pracę. Cała reszta takich zdarzeń nie podlega PIP. Czyli spadek liczby wypadków to nie sukces a tylko statystyka. Poza tą statystyką jest cała rzesza ludzi na umowy zlecenia, o dzieło lub w ogóle bez umów, która nie podlega jurysdykcji PIP – mówił Dariusz Minkowski. Zapewnił, że PIP nie odpuści tych kwestii.

Producenci wyrobów budowlanych
Jak zauważył Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa, zdarza się, że producenci wyrobów budowlanych wypuszczą na rynek takie, które nie spełniają deklarowanych przez parametrów. Może to być wynikiem niezbyt dobrej kontroli produkcji czy surowców.

- I tu regulator musi coś w przyszłości uwzględnić. Nawet jeżeli producent o jakiś ułamek wielkości się pomyli, to trzeba go inaczej traktować, niż takiego, który produkuje złe wyroby permanentnie – mówił prezes Kowalski. Zwrócił też uwagę, na to co dzieje się na placach budów, gdzie stosuje się materiały nie spełniające deklarowanych parametrów. Tam spotyka się podstawowy brak zasad etycznych.

Szara strefa wyrównuje konkurencję
Taką przewrotną tezę postawił nieoczekiwanie Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa: - Szara strefa jest czynnikiem wyrównującym konkurencję. Nasz rynek jest niezwykle konkurencyjny. Ogromna liczba firm, 15-20 startujących do jednego przetargu, powoduje, że ryzyko zmowy przetargowej nie jest duże. W praktyce zakłada się w przetargu, który chce się wygrać, zerową marżę i liczyć na to, że uda się wykonać i nie upaść. Wielu się to nie udaje – tłumaczył prezes Stylinski. I dodał, że w sytuacji, w której silniejsze i większe przedsiębiorstwa są w stanie składać oferty bardzo nisko wycenione, na granicy opłacalności realizacji inwestycji, instrumentem przeżycia na rynku dla firm mniejszych jest działalność w szarej strefie. Teza prezesa Stylińskiego będzie wymagała głębszej dyskusji podczas kolejnych konferencji w cyklu „Chcemy uczciwego Budownictwa”.

Ulga remontowo-budowlana

Drugą część konferencji wypełniła dyskusja pod hasłem: Czy podatkowa ulga remontowo-budowlana może ograniczyć szarą strefę na rynku materiałów budowlanych? O zaletach ulgi remontowo-budowlanej, na podstawie analizy takich rozwiązań z lat wcześniejszych mówiła Małgorzata Walczak-Gomuła, prezes ASM Centrum badań i Analiz Rynku. Ponieważ ulgi pozytywnie wpływały na PKB, wzrost produkcji budowlano-montażowej, na podaż i popyt materiałów budowlanych, słusznie ich powrotu domagają się producenci. Prof. Marek Bryx, prorektror ds. zarządzania w Szkole Głównej Handlowej – współtwórca poprzednich ulg budowlanych, zapewnił, że był i jest nadal zwolennikiem wprowadzania tego typu rozwiązań, chociaż dzisiaj nieco by je zmodyfikował. Ryszard Kowalski jest przeciw, bo uważa, że z ulg korzystają wyłącznie bogaci, a rozwiązań bodźcowych do podejmowania decyzji remontowanych czy budowlanych potrzeba dla tych, którzy pieniędzy mają niewiele. Paweł Babij, prezes Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa, uważa ulgi za znakomite narzędzie likwidacji szarej strefy w budownictwie, bo do uzyskania ulgi będą potrzebne legalne faktury. Liberalne podejście do gospodarki i entuzjazmu do rozwiązań wpływających na zachowania rynkowe nie popiera wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową Bohdan Wyżnikiewicz (od kwietnia będzie prezesem nowego Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych). Ulga niesie za sobą bodźce uszczelniania systemu podatkowego, ale są też i antybodźce, w postaci znanego handlu kwitami.

Dyskusja między panelistami była ciekawa i zachęcamy do posłuchania jej w całości.

Źódło: Muratorplus.pl
Zdjęcie: Magdalena Niezabitowska-Krogulec/MURATOR